„Rodzina Bizubów bramkarzami stoi” – zwykło się mówić w nowotarskich kuluarach hokejowych.


Tradycję tę w rodzinie Bizubów zapoczątkował Człowiek, którego dziś wspominamy – Stanisław Bizub, pseudonim „Kawka”, „Mikołaj”, bramkarz.

Urodził się 3 lipca 1942 roku w Nowym Targu. O swoim bramkarskim fachu mówił:
„Wymarzyłem sobie pozycję bramkarza. Zawsze podziwiałem zawodników, którzy stali w bramce i nieraz wyczyniali cuda, by nie puścić gola”.

Pierwsze hokejowe kroki stawiał z kolegami, grając na ulicy. Jak wspominał po latach:
„Chłopak w Nowym Targu, niegrający w hokeja, nie miał wtedy czego szukać”.

Po dostaniu się do klubu poważnego bramkarskiego rzemiosła uczył go Stanisław Szlendak. To właśnie od niego nauczył się odwagi, którą imponował przez wiele lat później.

Miał zaledwie 16 lat, gdy zadebiutował w pierwszej drużynie Podhala. Razem z Władysławem Pabiszem bronili na zmianę aż do powrotu Pabisza do Krynicy. Wtedy Bizub został pierwszym golkiperem Podhala.

Rola bramkarza w tym czasie nie należała do wdzięcznych. Nic bowiem nie osłaniało ani jego głowy, ani tym bardziej twarzy. Ilości kontuzji i złamań w obrębie twarzy Bizubowie nie byli w stanie zliczyć.

Wszystko zmieniło się podczas turnieju na Słowacji. Po kolejnej hospitalizacji Stanisława Bizuba Szwedzi, przebywający na tej samej imprezie, podarowali mu prowizoryczną maskę z plastiku. Pomalował ją na czarno, by miała kolor kawki – aluzję do jego pseudonimu.

Nazywany był wówczas „człowiekiem w czarnej masce”.

Cechowały go opanowanie, odwaga i niezwykły refleks. Wydawało się, iż nie ma krążka, którego nie byłby w stanie obronić.

Ta skuteczność doprowadziła go wraz z Podhalem do 4 tytułów Mistrza Polski – w 1966, 1969, 1971 i 1972 roku.

W polskiej lidze hokeja rozegrał 297 spotkań. Swoją skutecznością i talentem zwrócił na siebie uwagę selekcjonera Polski, który powołał go na Mistrzostwa Świata w 1969 roku.

Z Orłem na piersi wystąpił w 10 spotkaniach.

Po latach wspominał, że hokej pozwolił mu zobaczyć kawałek świata i zawrzeć silne przyjaźnie.

Odszedł 19 marca 2006 roku. Został pochowany na cmentarzu w swoim rodzinnym mieście.
Pamięć o Stanisławie Bizubie, jednym z najwybitniejszych bramkarzy w historii nowotarskiego hokeja, pozostaje żywa wśród kibiców i kolejnych pokoleń zawodników.

